Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
dyndum
Znany
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Krapkowice
|
Wysłany: Śro 11:36, 14 Cze 2006 Temat postu: "Pojedynek" |
|
|
Długo zastanawiałem się nad założeniem tego tematu. W jego tresci bylo by zestawienie dwoch ekip/mc i kazdy z user'ów podał by jakis argument (np. wklad ekipy/MC w rozwoj HIP-HOP'u [mam na mysli calej kultury])wg niego, ktory przemawia za dana ekipa czy MC!! Po wyczerpaniu odpowiedzi, ktos nastepny podalby kolejny "pojedynek"!! Word!!
Wiec jesli dobrze zapoznaliście się z trescia tematu to piwerwszym pojedynkiem bedzie:
N.W.A vs. A Tribe Called Quest
(czekam na konstruktywne wypowiedzi)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
|
|
Woke
Moderator
Dołączył: 19 Lut 2006
Posty: 638
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: ten Skill ???
|
Wysłany: Śro 14:33, 14 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Jestem jak najbardziej za "A Tribe Called Quest" why ? Podam jakieś 10 punków
1. Czysto osobiste sympatie dla twórczości
2. W N.W.A Liczył sie tylko Eazy z całym szacunkiem osobiście uważam go za pozera, sprzedał sie dla kasy. Najlepszy album N.W.A podpisał swoim imieniem, mam na myśli "Eazy duz it" nad tym albumem pracował cały skład ale wyszedł pod szyldem sola.
3. A Tribe Called Quest wyznaczyło całkowicie nowy styl rymowania głównie chodzi mi o mistrzowskie bity na stopę - robili to perfekcyjnie... jako pierwsi odeszli od "krzyczanego flow" ktore w tamtych czasach dominowało.
4. A Tribe Called Quest kładli bardzo duży nacisk na muzyczną stronę swoich dzieł, uwielbiam ich jazzowe brzmienia
5. Każda płyta jest dla mnie bezapelacyjnym klasykiem
6. Znakomicie połączyli HH alternatywny z ulicznym hard corem jako pierwsi nawijali o tym co sie dzieje na ulicy, a nie pieprzyli głupoty dla rymów
7. Czerpię inspiracje z ich abstrakcyjnej filozofii
8. Q- Tip jeden z założycieli Tribe'a jest dla mnie "filozofem rapu"
9. Poprostu mistrzowie muzyczni ... Po przekrztałceniu z "The Jungle brothers" potrafili zachować praktycznie tę samą formę muzyczna dokładajac niesomiwity rap Phife'a
10. Nigdy nie podzieli sie , cały czas robili postępy szlifowali swoje skillsy chociaz i tak byli mistrzami, zawsze byli tymi samymi czarnuchami, to słychać wkolejnych albumach. Nie pokazywali światu "A bo my najlepsi" Tylko poprostu nimi byli, poprostu robili swoje.
To co napisałem w pełni skumaja miłosnicy ich muzyki. Dla mnie są bogami rapu dlatego nie moge być rzetelny
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dan
BOSS
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 960
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 19:56, 14 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Wybieram A Tribe Callegd Quest. Dlaczego? Prócz argumentów przytoczanych przez Woke'ego można podać za plus tej ekipy to, że byli jednymi z niewielu, którzy w czasach swojej świetności nie przeszli na stronę nagrywek w stylu gangsta. Jestem pewien, że gdyby na początku lat 90 nawet ATCQ zaczęli to robić, nikt z nas nie usłyszałby Illmatica w tej wersji która wyszła w rzeczywistości. Być może nawet Rakim nie nagrałłby swoich solówek w taki sposób jak to zrobił przy 18th letter i The master. Dlaczego? Gdyż mimo, iż raczej nie zarabiali oni tyle co MC Hammer a ich albumy sprzedawały się tylko "dobrze" czyli dużoooo gorzej niż "dzieła" 50 centa, tak naprawdę najbardziej utalentowani i ambitni raperzy stawiali ich w pierwszym rzędzie jako wzorzec z podpisem: "That is real hip-hop - ATCQ - kings of skills in New York City". Można powiedzieć, że te 10% zajebistego hip-hopu sprzed lat, który pozostał w głowach i na ulicach do 2006 roku to zasługa właśnie ATCQ.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
MahZaMahem
Rozgoszczony
Dołączył: 19 Lut 2006
Posty: 96
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: ty to masz?
|
Wysłany: Czw 12:14, 15 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Prosto ze ATCQ chociażby dlatego ze mam ich prawie wszystkie albumy a NWA tylko jeden... Ale najważniejsze juz zostalo powiedziane ze tworzyli cos innego.
Dyndum A mozna podać swoje zestawienie?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dyndum
Znany
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Krapkowice
|
Wysłany: Czw 13:18, 15 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Oczywiscie ze moge podac swoje zestawienie, tylko czekalem, az troche user'ów sie wypowie.
U mnie wyglada to tak:
To co przemawia za NWA:
- wniesli duzo do RAP'u, bedac jednym z prekursorow gangstarap'u
- plyta Efil4zaggin byla najlepsza plyta 1991 roku wg. Ego Trip'a
To co przemawia za ATCQ:
- jedna z najbardziej wplywowych i tworczych grup, bedaca zrodlem inspiracji dla wielu tysiecy mlodych artystow
- niesienie pozytywnego przekazu i zyciowych wartosci
- plyta The Low End Theory (2 na liscie Ego Trip za rok 1991), Midnight Marauders (2 na liscie Ego Trip za rok 1993, wg. mnie najlepsza ich plyta z niesamowitym kawalkiem Award Tour)
-ostatnii powod to, to ze ATQC nadal istnieje w przeciwienstwie do NWA
moj werdykt jest taki, ze kazda z ekip wlozyla cos to kultury, ale jestem, za pozytywnym przekazem niz za gangsta opowiastakami - wygrywa A Tribe Called Quest!! Word!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
MahZaMahem
Rozgoszczony
Dołączył: 19 Lut 2006
Posty: 96
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: ty to masz?
|
Wysłany: Czw 16:51, 15 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Tzn chodzilo mi czy mozna podac swoja propozycje zestawienia dwoch mc albo grup:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dyndum
Znany
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Krapkowice
|
Wysłany: Czw 20:49, 15 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
MahZaMahem, niech jeszcze z dwie osoby sie wypowiedza (dam czas do soboty) jesli nikt do tego czasu nie udzili info, bedziesz mogl podac swoj przykadl, ale prosze skumpy sie narazie na RAP'ie z USA !! Word!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dan
BOSS
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 960
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 18:54, 04 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Widzę, że nikt się nie wypowiada, więc proponuję tym razem pojedynek:
Big L vs Nas. Ciekawe co sądzicie na ten temat... Word up!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
pablo
Moderator
Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 591
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: dolnego śląska peryferie
|
Wysłany: Śro 0:10, 05 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Trudno powiedzieć kto jest lepszy. Twórczość Nas'a znam dużo lepiej, i jest on, jak to kiedyś napisałeś dan, "nierealnie zajebstym raperem". Big L'a znam słabo, dlatego jestem raczej zobowiązany żeby napisać, że wg mnie lepszy jest Nas.
Ja wybieram Nas'a!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
Berenzol
BOSS
Dołączył: 15 Lut 2006
Posty: 772
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łomża
|
Wysłany: Czw 2:04, 06 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Bez wątpienia to 2 godne uwagi osobowości. Podejrzewam, że gdybym trafił z wyczuciem czasu w styl Nas'a, to raczej zdecydowanie byłbym za nim w tym pojedynku. Jednak zazwyczaj ten raper pozostawał w cieniu innych wydarzeń, którymi byłem zainteresowany i jego sukcesy przechodziły - u mnie - bez większego echa.
Jeśli chodzi o flow i sam potencjał w moje gusta bardziej trafia Big L. Posiadał niezwykłą swobodę w rymowaniu i stworzony głos do rymowania. Właśnie u Nas'a zawsze mi tego brakuje. Jest świetny technicznie i w ogóle, ale nie ma tego czegoś - jak dla mnie.
Jednak Nas nie daje za wygraną w mojej klasyfikacji. Kontruje w tym przypadku doborem słów i umiejętnym ich użyciem. Któregoś dnia - już tak dokładnie - tłumaczyłem texty z kilku kawałków, szczególnie z Illmatic'a. To nie bierze się może z jakiegoś daru od Boga, ale od tego, co przeżył ten raper. Wydaje mi się, że doświadczenia wiele go nauczyły i potrafi poruszać naprawdę WAŻNE tematy. To wielki plus. Często nawet wypowiada się w filmach dokumentalnych np. o problemach cywilizacyjnych. Wiem, bo sam miałem okazję 2 czy 3 razy natrafić na jegą wypowiedzi w kilku filmach.
Jeśli chodzi o podkłady i beat'y na ich krążkach. Subiektywnie patrząc Nas miał lepsze warunki, gdyż szybciej został dostrzeżony. Big L jednak częściej nawiązywał to klasycznych rytmów, co bardzo mi się podoba. A z jego głosem idealnie się one komponują.
Big L miał mocne pierwsze uderzenie. Później jednak mógł nie imponować. Nas należy do nielicznej grupy raperów, która bądź co bądź przez długi okres czasu pokazuje równy dobry poziom. Z pewnością nie jest "sezonowcem" i potrafi zaatakować w najmniej spodziewanym momencie. Jak wiadomo tutaj możliwości Big L zostały ograniczone przez siłę wyższą .
Nas potrafi zwalić z nóg fantastycznym diss'em. Big L miał lepsze warunki do freeS.
Ogólnie stawiałbym obu raperów prawie na równi. Jednak ze wskazaniem na Nas'ira. Jest już zapisany na stałe do wielkich z piękną historią. Szkoda, że to nie moja bajka. Big L zaczynał podobnie, jednak inaczej potoczył się jego los muzyczny i życiowy. Miał pecha.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
Djibril
Stały bywalec
Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
|
Wysłany: Czw 9:08, 06 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Nas bo znam jwiecej jego piosneek....a wogle nie interesuje mnie zagraniczny rap a Amerykanski juz tym bardziej z amerykanskich wykonawwccow cenie tylko Kenego Whesta i nikogo wiecej.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dan
BOSS
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 960
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Czw 12:02, 06 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Djibril napisał: |
z amerykanskich wykonawwccow cenie tylko Kenego Whesta |
Chodziło ci o Kanye Westa?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dyndum
Znany
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Krapkowice
|
Wysłany: Pon 16:31, 10 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
BIG L vs. NAS
Ciekawy pojedynek wybral Dan, co mnie wogole nie dziwi.
Big L co jest na TAK:
- pierwsza plyta i klasy
- braggadocio nasiakniete ulica
- najlepsze freestyle (ta swoboda)
- wykorzystanie ulicznego slangu w wlasnych kawalkach
- Ebonics niszczy do tej pory
- czlonek D.I.T.C.
- flow
Co jest na NIE:
- nie zyje
- trudno ocenic atryste po dwoch albumach
- jakos nie potrafie znalezc wiecej
to teraz poraz na:
NAS co jest na TAK:
- pierwsza plyta i klasyk
- liryzm
- swoboda plyniecia po bicie
- ma znakomite rymy, porównania, metafory, jest wszechstronny
- wygrany diss z Jay-Z (tez wg. mnie)
Co jest na NIE:
- nie potrafil nagrac albumu, ktory by dorownach Illmatic
- flow, ktore nie niszczyc (wg. mnie) jest slaby i jesgo styl
- wiecej nie kojarze
WYNIK
Wiec tak gdyby Big L zyl i nagral wiecej plytek to on by wygral, a ze Nas mial za soba zwycieski diss i wydal duzo albumow po mimo tego ze nie dorownywaly debiutowi on wygrywa, bo nie moge dac remisu
The Winner Is...NAS!! Word!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
dan
BOSS
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 960
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon 17:01, 10 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
Ja określiłbym to w ten sposób:
Big L zalety:
- najlepsze podwójne ever
- doskonałe flow
- pierwsza płyta, która niszczy
- najlepsze punche, jakie w życiu słyszałem
- ogromny talent i styl nie do podrobienia
- charyzma
- luźne posługiwaniem się złożonym slangiem
- freestyle na poziomie utworów połowy dobrych MC's
- agresja, bezkompromisowość i charakter
wady:
- mało materiału solowego, co jest związane z jego śmiercią
- dosłowność większości tekstów
- mała różnorodność tematyczna utworów
Nas zalety:
- wszechstronność
- różnorodność materiału - każda płyta jest inna od pozostałych
- najlepsze dotychczasowe połączenie ulicznych storytellingów z poetycką przemową
- bardzo rozbudowane słownictwo
- metaforyka wielu tekstów
- uczuciowość, zdolność do empatii, inteligencja i obserwacja
- przełomowość "Illmatica"
- umiejętność wyjścia z twarzą z każdej opresji - gdy jego płyty się nie sprzedawały, umierała jego matka, związek z kobietą się rozpadał i dissował go Jay-Z, Nas nagrał świetnego "Stillmatica", najleposzego dissa ever czyli "Ether" i odzyskał szacunek większości słuchaczy.
- oddawanie hołdu legendom hip-hopu
- Pomysł na serię okładek i nazwy płyt
Nas wady:
- zdarzyły mu się w karierze średnie płyty
- nie zawsze udany dobór bitów
- pewien brak konsekwencji - zmiana charakteru twórczego na "It was written" - ze zwykłego dzieciaka z Queens, na prawdziwego mafioso...
Według mnie wygrywa Nas, ale nie wiem co by było gdyby Big L żył do dziś... Chociaż... Chyba i tak wygrałby Nasir Jones, gdyż tacy jak Big L zaczynają nagrywać w Aftermath lub Rocafella Records... A to kończy się wymuszoną przez wydawcę masą hitów...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
Berenzol
BOSS
Dołączył: 15 Lut 2006
Posty: 772
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Łomża
|
Wysłany: Śro 19:05, 12 Lip 2006 Temat postu: |
|
|
A czy można palnąć pojedynek polskich raperów? Czy jeszcze zostajemy przy Stanach aż skończą się ciekawe pojedynki? Jeśli USA to mam już pewnych fighters'ów na myśli . Ale jeszcze trochę poczekam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry » |
|
|
|